Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia

Ulrich Schnabel

Outlet


Format: 125 x 190 mm

Oprawa: broszurowa

Liczba stron: 256

12,33 zł

-20,99 zł

33,32 zł


Opcje dostawy:

  • Odbiór osobisty w księgarni0,00 zł
  • Paczkomaty 24/711,99 zł
  • Poczta Polska Paczka488,99 zł
  • Poczta Polska Paczka48 (Pobranie)10,99 zł
  • InPost Kurier11,99 zł
  • InPost Kurier (Pobranie)13,99 zł
  • Kurier DPD9,99 zł
  • Kurier DPD (Pobranie)12,99 zł
  • Przesyłka zagraniczna (Unia Europejska)100,00 zł


  • Darmowa dostawa od

  • 99,90 zł
  • Kolejna książka z cyklu: o tym trzeba wiedzieć

    Nic nie robić bez poczucia winy? Czy to w ogóle jeszcze możliwe? W dzisiejszym świecie, który nam tyle oferuje? W czasach kiedy społeczna presja, by osiągać w życiu wciąż „więcej i więcej”, jest tak silna?


    O tym, że umysł i dusza potrzebują ciszy, chwil jałowego biegu, zwykłej bezczynności, filozofowie wiedzą już od dawna, a od pewnego czasu prawdę tę odkrywa także nauka. W społeczeństwie przyśpieszenia i permanentnej komunikacji wszystkich ze wszystkimi chwile wytchnienia są niezwykle cenne. Ulrich Schnabel uświadamia nam na nowo, że od słodkiego nicnierobienia zależy nie tylko nasza kreatywność i pomysłowość – to także szansa, aby poznać samych siebie, odnowić swoją siłę woli. Przyznaje, że nie jest łatwo uwolnić się od nacisków otoczenia, które oczekuje, że nieustannie będziemy dyspozycyjni, skoro to możliwe. Dlatego stara się udzielić czytelnikowi jak najlepszej rady w sprawie leniuchowania. Czy okaże się pomocna? Czy dzięki książce rozpoznamy dręczące nas problemy? Przekonajmy się o tym sami.

    Pisze o tym w sposób bardzo przystępny i atrakcyjny, z poczuciem humoru, używa przykładów z życia i dokonań konkretnych osób (Galeria wielkich leniuchów i nie tylko).
    Książka ma charakter popularnonaukowy, ale i poradnikowy: zawiera testy, które można wykonać, i zestaw rad dotyczących innego niż obecnie obowiązujący modelu spędzania czasu wolnego, zmiany hierarchii wartości i związanego z tym przeorganizowania pracy zawodowej.

    • Tytuł oryginału: Muße: Vom Gluck des Nichtstuns
    • Tłumaczenie: Viktor Grotowicz
    • Wydanie: 1
    • Data wydania: 15.01.2014
    • Oprawa: broszurowa
    • Liczba stron: 256
    • Format: 125 x 190 mm
    • Cena katalogowa: 34.99
    • ISBN: 978-83-7758-576-4
    • Autor: Ulrich Schnabel
    Oceń 
    Marzena Baranowska
    2014-05-28

    SZTUKA LENIUCHOWANIA. O SZCZĘŚCIU NICNIEROBIENIA, czyli jak ksią

    Tak się ułożyło w moim życiu zawodowym i prywatnym, że zaczęłam mieć dużo czasu. Szukanie nowych zleceń zajmuje mi około 3-4 godzin dziennie, z miernym efektem. Pomysłów mam kilka, najczęściej jednak tam, gdzie się rodzą, czyli w mojej głowie, tam zostają. Może po czterdziestce zaczęły się u mnie problemy z wiarą we własne możliwości. Nie wiem. Jedno jest pewne: brakowało mi pracy, takiej morderczej – po 10, 12 czy nawet 14 godzin dziennie.
    Natrafiłam na książkę Ulricha Schnabla Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia. Pomyślałam, że to coś dla mnie. Nicnierobienie i leniuchowanie wydawały mi się najnudniejszymi rzeczami pod słońcem, a tu proszę, mowa o sztuce i szczęściu. Kiedy zrobiłam sobie test dla siebie sprzed kilku miesięcy, to prawie wszędzie krzyżyki były czerwone, co oznacza bum-out – wypalenie. Potem czytam zdanie: „Niezaspokojony głód czasu prowadzi do tego, że człowiek nigdy nie zaczyna żyć naprawdę”. Trochę mnie ono przeraża. Zaczynam zastanawiać się kiedy ostatnio miałam więcej wolnego czasu dla siebie, rodziny, znajomych. To było 14 lat temu, kiedy moje córki były małe (10 i 5 lat). Wtedy miałam dwumiesięczną przerwę w pracy. Uspokajam się, bo myślę, że może ta obecna stagnacja ma czemuś ważnemu służyć, np. nauce życia naprawdę. Myślę o moich znajomych i przyjaciołach; odkrywam, jak często rozmawiamy o pracy, jak często „Co słychać?” oznacza „Jak w pracy?”, a najczęstsza odpowiedź na to pytanie: „Jestem zarobiona/zarobiony”. Na przykład W. jest uzależniony od telefonu. Jak telefon nie dzwoni, to znaczy, że nic się nie dzieje, więc wtedy on zaczyna dzwonić, z kolei I. ma tyle na głowie, że rzadko odbiera telefony, bo musi odpowiedzieć na ponad setkę maili dziennie. To moje życie sprzed kilku miesięcy. Rifkin nazywa naszą cywilizację „cywilizacją zniecierpliwienia”. Chcemy mieć szybszy Internet, szybszy komputer, szybszy samochód. Zaczyna działać prawo Parkinsona: „w takim samym zakresie, w jakim zyskujemy czas dzięki technice, wzrastają nasze roszczenia i wymagania”.
    Autor wyjaśnia nieporozumienia związane z wolnym czasem:
    - wierzymy, że brak czasu to problem indywidualny. Nieprawda: kolektywny
    - do odpoczynku niezbędne są specjalne przerwy (np. urlop, day spa), w odpoczynek trzeba włożyć wysiłek i pieniądze. Nieprawda: wystarczy na jeden dzień, pół dnia, kilka godzin, godzinę wyłączyć telefon, nie surfować po necie i odprężyć się w swoim domu
    - odpoczynek to dobro konsumpcyjne: ayurweda na Sri Lance czy medytacja w Indiach. Nieprawda: można pójść na wycieczkę do lasu, można usiąść w parku i po prostu nic nie robić
    - leniuchowanie dotyczy tylko wolnego czasu, jakim możemy dysponować. Nieprawda: związane jest bardziej z nastawieniem do życia niż z ilością naprawdę wolnego czasu. Helga Novotny tak definiuje czas dla siebie: „osiąganie stanu zgody między mną a tym, o co chodzi w moim życiu”.
    Większe możliwości wcale nie czynią z nas szczęściarzy. Mniej może znaczyć więcej. Jedne z badań amerykańskiego ekonomisty Daniela Hamermesha wykazują, że ludzie tym bardziej cierpią na brak czasu, im są bogatsi. Wiąże się to z pogonią za nowościami i niedocenianiem tego, co już mamy. Autor świetnie tłumaczy te kwestie od strony naszego ciała, neurobiologii – „układ nagrody” powoduje, że neurony reagują bardziej na oczekiwanie na nagrodę niż na samą nagrodę. Może dlatego Epikur i nauczyciele buddyjscy wieki temu podkreślali, że droga do szczęścia prowadzi przez wyzbycie się naszych pragnień niż ich zaspokajanie. Wtedy ciągle wytwarza się dopamina, a jej poziom wraz z nową zachcianką rośnie, po jej zaspokojeniu natychmiast spada. I tak w kółko.
    Amerykański publicysta Nicholas Carr zadał ważne pytania: Czy Google nas ogłupia? Jak Internet zmienia sposób myślenia? U niego zmieniły radykalnie sposób myślenia. A u mnie? Ile czasu w ciągu dnia spędzam przed komputerem? Naprawdę dużo: szukam informacji, które nie wiadomo, czy mi się przydadzą, wchodzę na portale społecznościowe, blogi, coś przeczytam, coś obejrzę, po co czytam niektóre komentarze – nie wiem, planuje podróże, których może nigdy nie odbędę. Jesteśmy więźniami informacji. Jak się uwolnić? Jak zacząć? Może tak, jak Dan Russell z koncernu IBM, który do każdego wysłanego maila załączał apel: „Przyłącz się do ruchu Slow-e-Mail. Czytaj swoje e-maile tylko dwa razy dziennie! Odzyskaj czas własnego życia i ponownie naucz się marzyć!”
    Ładowaniu „akumulatorów” sprzyja jedynie odprężenie, które jest też pożywieniem dla siły woli. Nic tak nas nie stymuluje jak więzi społeczne i poczucie, że jesteśmy potrzebni i ważni dla innych. Ernst Pöppel proponuje też, by zawsze na koniec dnia zadać sobie pytanie, czy zrobiliśmy coś kreatywnego. Jeśli nie, to znaczy, że potrzebujemy przerw w pracy, bo „kreatywność to istotna cecha zrównoważonego człowieka”.
    Czas relaksu to poczucie, że jesteśmy tu i teraz – większa uważność. Wiele czynników służy większej uważności: czytanie książek, sen i drzemka, medytacja.
    Ale czy odmowa aktywności nie mieści się w obecnym wzorcu społecznym, nastawionym na maksymalizację przeżyć? Badacz mózgu Marcus Raichle odkrył, że aktywność mózgu nawet rośnie podczas nicnierobienie. Na dodatek te obszary mózgu są bardzo dobrze ukrwione, co stanowi dla nich ochronę przed awarią, np. wylewem. Muszą więc być bardzo ważne dla naszego organizmu. Określił to jako default network (sieć jałowego biegu) – mechanizm uruchamia się, gdy nie myślimy o niczym konkretnym, a myśli swobodnie przepływają. Wtedy mózg może użyć pełnego zakresu swoich możliwości do pielęgnacji samoświadomości. Wtedy też dochodzi najczęściej do przebłysku geniuszu – serendipity. Tak wynaleziono karteczki post it czy zapięcie na rzepy.
    Po przeczytaniu tej książki trochę wyluzowałam. Staram się wykorzystać dany mi czas, cieszę się, że nie muszę go szukać na każdym kroku, nie muszę o niego walczyć – mam go sporo, choć nadal codziennie pracuję, ale nie po 10, 12 czy 14 godzin. Widzę, jak bardzo zyskały na jakości moje kontakty z rodziną, przyjaciółmi. Znowu wróciłam do gotowania – gotuję smaczne i zdrowe posiłki, prawie codziennie jeżdżę na rowerze lub chodzę z kijami do lasu. Zgubiłam się w Puszczy Kampinoskiej, którą wydawało mi się, że tak świetnie znam, bo mieszkam tu od 15 lat i to sprawiło mi prawdziwą radość. Nie szukam też nieskończonej liczby możliwości. Próbuję z kilkoma. Łatwiej też znoszę odmowy, nie traktuję ich osobiście.
    Warto przeczytać tę książkę. Poza sama treścią ma tez inne zalety, które uprzyjemniają lekturę: - podział na krótkie rozdziały
    - tabele typu Jak korzystać z poczty elektronicznej
    - krótkie testy i ćwiczenia
    - wypunktowanie najważniejszych rzeczy
    - obszerne przypisy, które pozwalają na zapoznanie się z innymi ciekawymi publikacjami

    I jeszcze jedno – ma piękną okładkę!

      Napisz swoją opinię

      Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia

      Sztuka leniuchowania. O szczęściu nicnierobienia

      Kolejna książka z cyklu: o tym trzeba wiedzieć

      Nic nie robić bez poczucia winy? Czy to w ogóle jeszcze możliwe? W dzisiejszym świecie, który nam tyle oferuje? W czasach kiedy społeczna presja, by osiągać w życiu wciąż „więcej i więcej”, jest tak silna?

      Napisz swoją opinię

      30 innych książek z tej samej kategorii: